Tempora mutantur – przemijanie

Przemijanie

Tempora mutantur et nos mutamur in illis – Czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi. Moje fotograficzne poszukiwania zostały nakreślone przez koncepcję, w której istotna jest nie tylko kwestia czasu, ale również pamięć i przemijanie. Od dawna interesuje mnie przemijanie – to pełne utraty i samotności. 

Skupiam się na fenomenie, jakim jest przemijanie niosące ze sobą takie aspekty jak: zapomnienie i obojętność.

Przemijanie jest zawsze związane z traceniem. Paradoks polega na tym, że nie chcąc przemijać – przemija się najszybciej. Takie przemijanie jest wyłącznie utratą.

Wystarczy popatrzeć na starość jak na okres nieuchronnych zmian, które podlegają tej symbolicznej wymianie: starość zamienia tempo w rozwagę, szybkość w dokładność. Interesuje mnie starość jako stan mentalny, odarcia ze złudzeń i nadziei.

Starość jest ostatnią fazą życia. Jest jego podsumowaniem. Jest zrozumieniem tego, co było trudne do pojęcia. Gdy spojrzeć z perspektywy: czasu, mądrości, doświadczenia i widząc te same błędy, które się popełnia, okazuje się, że nie ma sensu ich eliminować. To przemijanie sprawia, że jesteśmy sumą swoich porażek i sukcesów, wzlotów i upadków, widzimy logikę swoich kilkudziesięciu lat życia.

Przemijanie nigdy nie ustanie. 

Fotografia pozwala utrwalić to, co niedługo przeminie. Zatrzymujemy czas w jednym ujęciu, patrząc, jak świat łaknie zmian. Przemijanie to proces,  który nie tylko trwa, ale musi mieć i swój początek, i swój koniec. Budynki nadszarpnięte zębem czasu przypominają nam, że kiedyś tam ktoś żył codziennością, miał swoje problemy, zainteresowania i marzenia. Tak jak i każdy z nas odczuwał to przemijanie. Walczył o swój byt, próbował naprawić błędy, nauczył się, że człowiek dostosowuje się do zmian świata i być może zrozumiał, czym naprawdę jest tempora mutantur.