Eseje

Ja tutaj pracuję

Ja tutaj pracuję. Here I work Portrety właścicieli tradycyjnych zakładów rzemieślniczych działających w Lublinie. Większość z tych pracowni powstała przed II wojną światową i istnieje po dziś dzień. To oni są esencją, najważniejszym nośnikiem pamięci i społecznej tożsamości. Kto inny jak nie rodowici lublinianie, związani ze swoim miastem przez całe życie, mają opowiedzieć młodszym pokoleniom historię naszego miasta? ---------------------------------------------------- Portraits of owners of the traditional craftsmen workshops in Lublin. Most of these workshops were created before the World War II and the still proudly exist and function. The people are the very essence, the most precious memory carriers and the social identity of the cities. Who, if not the true-born Lublin’s inhabitants, that are connected with their city throughout their whole lives, should pass the history of our town to the younger generations?

Zawód rzemieślnik

Zawód rzemieślnik. Profession craftsman Wszystko zaczęło się od mojej wizyty u czapnika, pana Kazimierza. Po raz pierwszy spotkałem rzemieślnika, który prowadził swoją pracownię nieprzerwanie od 58 lat. Wtedy postanowiłem poszukać podobnych rękodzielników i poznać niezwykły kunszt ich pracy. Okazało się, że takich bohaterów i miejsc, gdzie czas się zatrzymał, jest już w Lublinie niewiele. Rzemiosło, które tworzą od pokoleń, powoli staje się historią. Podczas tej fotograficznej podróży przekonałem się, jak bardzo wytwory ich rąk i wyobraźni zmieniają nasze poczucie czasu i jak dalece osobowość twórcy redefiniuje pamięć. Ich obecność, ich dusza, jest jak stempel odbity na starych meblach, które przywracają do życia, ukryty we wskazówkach wiekowych zegarów, odmierzających czas nowym pokoleniom. Poprzez to, co wytworzyli, stają się nieśmiertelni. Oni wciąż istnieją, nawet kiedy fizycznie już ich nie ma… I to jest największa wartość mojego z nimi spotkania: ponadczasowa obecność, którą starałem się ocalić na fotografiach. ---------------------------------------------------- It all started with my visit to the hatter, Mr Kazimierz. I first met craftsman, who led his workshop continuously for 58 years. Then I decided to look for similar craftsmen and discover the artistry of their work. It turned out that such heroes and places where time has stopped, are already in Lublin few. Crafts that make up the generations is slowly becoming history. During this photographic journey I realized how much products of their hands and imagination are changing our sense of time and how far the creator's personality redefines memory. Their presence, their soul is like a stamp printed on old furniture to bring back to life, hidden in the guidelines age clocks, metering time new generations. Through what you have produced, they are become immortal. They still exist, even if physically they do not exist ... And this is the greatest value of my meeting with them: a timeless presence that tried to save in my photographs.

Rzeźbiarz - Roman Gąska

Od pierwszej wizyty minęły trzy lata. Był mroźny poranek. Mały dom na skraju wsi, położony nad stawami. Wyszedł do mnie na powitanie dziarskim krokiem, uśmiechając się serdecznie. Wtedy nie wiedziałem, że to spotkanie zapoczątkuje kolejne, które kontynuujemy do dzisiaj. Poznałem Romana Gąskę - samorodnego i utalentowanego artystę rzeźbiarza. Żyje bardzo skromnie, we wsi Szczuczki, w symbiozie ze zwierzętami i naturą. Codzienne obowiązki w gospodarstwie nie rozpieszczają go, a czasu na życie szczęśliwe, na życie twórcze, pozostaje mu niewiele. To właśnie praca twórcza jest dla niego radością, świadectwem przydatności dla drugiego człowieka, wyrazem wrażliwości. Jego optymizm, zachwyt nad światem i proces tworzenia łączy się z codziennymi zmaganiami z trudami życia, ze zwykłymi ludzkimi sprawami. Jest niewyczerpany w odnajdywaniu w sobie sił twórczych i życiowych. Roman jest nieprzeciętnym, przesiąkniętym wiarą człowiekiem, zaimpregnowanym na czas i przemijanie. Jakub Szymański ---------------------------------------------------- Three years have passed since the first visit. It was a cold morning. A small house on the edge of the village, located by the ponds. He came to greet me with a spry step, smiling heartily. At that time I did not know that this meeting would initiate more, which we continue to this day. I met Roman Gaska - a self-made and talented sculptor. He lives very modestly, in the village of Szczuczki, in symbiosis with animals and nature. Everyday duties on the farm do not spoil him, and he has little time for a happy, creative life. It is the creative work that is for him a joy, a testimony of suitability for the other person, an expression of sensitivity. His optimism, admiration of the world and the creation process are combined with everyday struggles with hardships of life, with ordinary human affairs. He is inexhaustible in finding creative and life forces within himself. Roman is an extraordinary man, steeped in faith, impregnated for time and passing away.

Ludzie z Podlasia

Anna Maria